Gamrot – Stephens – kursy bukmacherskie

Mateusz Gamrot
Mateusz GamrotKurs 1.47Postaw w STSSzanse na wygraną: 67%
VS
Jeremy StephensKurs 3.00Postaw w forBETSzanse na wygraną: 33%
Jeremy Stephens

17 lipca na gali organizowanej w Las Vegas swój trzeci pojedynek w UFC stoczy Mateusz Gamrot. Tym razem naprzeciw 30-letniego “Gamera” stanie doświadczony Jeremy Stephens. Wygrana może Polakowi otworzyć drzwi do naprawdę dużych pojedynków. Czy jest na to gotowy?

Gamrot – Stephens – kursy bukmacherskie na walkę

Zanim przejdziemy do szczegółowej analizy tych dwóch zawodników, sprawdźmy jak prezentują się kursy legalnych polskich bukmacherów na ten pojedynek.

BukmacherMateusz Gamrot Jeremy Stephens
Fortuna 1.402.73
STS1.472.70
Superbet1.452.75
forBET1.403.00
TOTALbet1.452.65
PZBuk1.472.75
Totolotek1.452.56
Noblebet1.402.70
Betfan1.472.70
Etoto1.492.60
LVBET1,422,60
eWinner1,432,65
Kursy zaktualizowane 16.07.2021

Mateusz Gamrot

Polak rozpoczynał zawodową karierę w lutym 2014 roku. Po trzech wygranych na galach XFS zadebiutował w KSW i już po pierwszym występie było jasne, że będzie kandydatem na mistrza największej polskiej organizacji mieszanych sztuk walki. W siódmym występie w Konfrontacji Sztuk Walki zdobył pas mistrza wagi lekkiej. Tego tytułu Mateusz Gamrot nigdy nie stracił, ale w 2020 roku postanowił rozstać się z KSW. “Gamer” od dłuższego czasu zapowiadał, że chce spróbować swoich sił w UFC, a jego występy na polskich galach potwierdzały, że na krajowym rynku nie ma dla niego wartościowych rywali. Debiut w UFC był nieudany. W październiku ubiegłego roku na gali organizowanej w Abu Zabi Polak zdecydował się na pojedynek z Gurmem Kutateladze i przegrał niejednogłośnie na punkty. Była to jego pierwsza profesjonalna porażka.

W starciu z Gruzinem do wygranej zabrakło niewiele, jednak Gamrot wydawał się odstawać od przeciwnika fizycznie. Jego ataki nie robiły wrażenia na rywalu oraz sędziach, którzy wyżej ocenili ciosy zadawane przez Kutateladze. Polak został doceniony za swoją waleczność i zgarnął bonus za najlepszy pojedynek wieczoru. W kwietniu Gamrot po raz drugi wyszedł do klatki UFC i tym razem nie pozwolił na pełen dystans. W drugiej rundzie zastopował Scotta Holtzmana, czym udowodnił, że porażka w poprzednim występie nie podcięła mu skrzydeł. Polak jest zawodnikiem ofensywnym i czuje się dobrze w każdej płaszczyźnie. Bardzo pewnie czuje się w parterze, ale także bardzo odważnie walczy w stójce.

Jeremy Stephens

35-letni Amerykanin regularnie występuje na galach UFC już od ponad dekady. Zawodowy debiut zaliczył w 2005 roku, a pierwsze lata jego kariery były znakomite. Przegrał tylko raz w trzynastu występach. W Ultimate Fighting Championship po raz pierwszy kibice oglądali go w 2007 roku. Od samego początku wygrane w największej światowej organizacji MMA przeplatał porażkami. Na jego koncie są zwycięstwa m.in. z Gilbertem Melendezem, Darrenem Elkinsem czy Doo Ho Choiem. W gronie jego pogromców znaleźli się z kolei m.in. Jose Aldo, Frankie Edgar czy Max Holloway.

Jeremy Stephens ostatnie zawodowe zwycięstwo odniósł ponad trzy lata temu, wygrywając przez nokaut w drugiej rundzie z Joshem Emmettem. Później zaliczył serię pięciu walk bez zwycięstwa – były to cztery porażki i jedna walka, która została uznana za nieodbytą. Ostatni raz Stephens walczył w maju 2020 roku. Amerykanin został znokautowany w drugiej rundzie po ciosie łokciem przez Calvina Kattara. Stephens jest zawodnikiem bardzo doświadczonym. W swojej karierze zaliczył kilka spektakularnych nokautów, a pojedynki często kończył efektownymi uderzeniami z prawej ręki. Bez wątpienia najlepsze lata ma już za sobą. W ostatnich występach nie imponował już dynamiką oraz szybkością, która w przeszłości często prowadziła go do sukcesu. Amerykanin jest 5 lat starszy od Gamrota, ale wydaje się, że sportowo jest zawodnikiem z dużo starszej generacji. To efekt kilkunastoletniej kariery w UFC, gdzie co kilka miesięcy sprawdzał się z najlepszymi w kategorii lekkiej.

Mateusz Gamrot – Jeremy Stephens – typy bukmacherskie

To z pewnością nie będzie nudna walka. Obaj zawodnicy znani są z tego, że lubią narzucić swoje warunki oraz wysokie tempo. To oznacza, że pojedynek od początku powinien trzymać w napięciu, a im dłużej walka będzie trwała, tym szanse na wygraną Gamrota powinny rosnąć. Stephens jest zawodnikiem doświadczonym, ale także mocno już wyeksploatowanym. Nigdy nie unikał sportowych wyzwań, a kibice często oglądali wojny z jego udziałem. Na etapie kariery, kiedy ma już na koncie blisko 50 stoczonych walk, szybkie tempo rywalizacji nie będzie jego sprzymierzeńcem. Można spodziewać się, że Polak od pierwszego gongu będzie bardzo aktywny. Jego początek w UFC nie był wymarzony – szybko doznał pierwszej zawodowej porażki, dlatego zrobi wszystko, żeby wygrać po raz kolejny i nie tracąc czasu, będzie starał się od razu ułożyć pojedynek pod siebie.

Stephens będzie najgroźniejszy w pierwszych minutach. Wtedy będzie miał najwięcej sił, jednak z każdą upływającą sekundą powinien słabnąć, zwłaszcza wobec spodziewanej dużej aktywności Gamrota. Polak będzie musiał uważać na mocne ciosy z prawej ręki, ale szansa na to, że da się zaskoczyć pojedynczym uderzeniem Amerykanina jest niewielka. Gamrot jest szybszy, lepiej porusza się na nogach i dobrze się w takich sytuacjach broni. Można się spodziewać, że zawodnik z Wielkopolski już pod koniec pierwszej rundy ruszy po pierwsze obalenie. W drugiej i trzeciej rundzie prób sprowadzeń do parteru powinno być jeszcze więcej. Jeremy Stephens nie walczył od maja ubiegłego roku. W międzyczasie dwa pojedynki z jego udziałem zostały odwołane. W listopadzie miało dojść do jego starcia z Amoldem Allenem, zaś w kwietniu miał zmierzyć się z Drakkarem Klose. Nieregularność startów oraz długie przerwy pomiędzy kolejnymi występami na tak zaawansowanym etapie kariery, to kolejne argumenty przemawiające na korzyść Gamrota.

Polak ma przed sobą trzeci występ w UFC i napędzany poprzednim zwycięstwem powinien wyjść do klatki z czystą głową. Gamrot jest bardzo ambitny, zmotywowany i nawet w najlepszym sportowym oraz fizycznym okresie Stephensa byłby faworytem w starciu z zawodnikiem ze Stanów Zjednoczonych. Teraz Amerykanin jest już bliżej sportowej emerytury i nie powinien stanowić dużego zagrożenia dla kipiącego energią “Gamera”. Można spodziewać się dominacji Polaka w klatce. Bardzo prawdopodobna wydaje się wygrana przed czasem. Gamrot z pewnością ma ochotę zgarnąć kolejny bonus za efektowne zakończenie pojedynku.

  • Nasz typ: Wygrana Mateusza Gamrota – kurs 1.49 w Etoto

Miesha Tate – Marion Reneau – kursy bukmacherskie

Podczas gali w Las Vegas dojdzie także do ciekawie zapowiadającego się pojedynku kobiet w kategorii koguciej. Była mistrzyni UFC Miesha Tate wraca do sportu po pięcioletniej przerwie. Amerykanka zakończyła karierę w 2016 roku po tym jak doznała dwóch kolejnych porażek – z Amandą Nunes oraz Raquel Pennington. Nieoczekiwanie podjęła decyzję o powrocie do treningów, ale UFC nie czekało na nią z otwartymi rękami. Prezydent federacji Dana White sceptycznie podchodził do jej planów, oceniając, że decyduje się na powrót wyłącznie ze względów finansowych. Tate przy osobistym spotkaniu przekonała jednak Whyte’a, że czuje sportowy głód rywalizacji i pieniądze nie są jej priorytetem. Prezydent UFC pozostał jednak ostrożny i zakontraktował jej pojedynek z Marion Reneau – ambitną zawodniczką z Kalifornii, która w ostatnim czasie nie ma najlepszej serii.

Jakie kursy proponują polscy operatorzy na tę kobiecą rywalizację?

BukmacherMiesha TateMarion Reneau
eWinner1.672.08
TOTALbet1.702.10
Betfan1.702.12
LVBET1.662.10
Fortuna1.702.03
STS1.722.12
PZBuk1.742.15
Superbet1.722.10
Etoto1.762.06
Noblebet1.652.12
Fuksiarz1.722.15
Kursy zaktualizowane 16.07.2021

Bukmacherom ciężko wskazać faworytkę w tym pojedynku, jednak jeśli Tate zregenerowała swój organizm po porażkach, to powinna mieć w klatce sporo argumentów na swoją korzyść. Reneau walczy zawodowo od 2010 roku, jednak jej aktywność nie jest zbyt duża. W swojej karierze zaliczyła tylko jedno duże zwycięstwo, pokonując w 2015 roku Jessicę Andrade. Przegrywała z kolei z Holly Holm, Cat Zignano czy Raquel Pennington. Ostatnie zwycięstwo odniosła trzy lata temu. Reneau przegrała cztery ostatnie pojedynki, jednak wszystkie zostały rozegrane na pełnym dystansie. 44-latka ma dużą odporność na ciosy, chociaż nie boi się wchodzić w wymiany i prezentuje bardzo otwarty styl walki. Tate również zapisała się kibicom w pamięci jako zawodniczka ofensywna, której ambicja często przekłada się na emocjonujące widowisko.

Tate chociaż nie walczyła od pięciu lat, to jest o dziesięć lat młodsza od swojej rywali. W czasie kiedy Amerykanka przebywała na sportowej emeryturę, kobiece MMA przeszło prawdziwą rewolucję. Poziom walk zdecydowanie się podwyższył, a większość rywalek, z którymi Tate miała okazję się zmierzyć zakończyła przygodę z profesjonalnym światem wszechstylowej walki wręcz. Mimo długiej przerwy, warto postawić na wygraną Tate, która sportowo wydaje się zdecydowanie lepsza od rywalki. 34-latka zamieszcza w mediach społecznościowych regularne raporty ze swoich przygotowań i chyba przekonała już wszystkich, że nie zamierza wracać wyłącznie po wypłatę, a jej powrót ma być dłuższy niż jedna walka. Początek tego pojedynku może być nerwowy. Obie zawodniczki mają podobny styl i walczą bardzo odważnie. Ostatecznie umiejętności, doświadczenie i głód walki Tate powinny wziąć górę.

  • Nasz typ: wygrana Mieshy Tate – kurs 1.76 w Etoto