Wielki szacun dla Kolejorza! A politycy powinni się ogarnąć…

I przereklamowane El Clasico w cieniu Roberta Lewandowskiego

W zasadzie w kraju, w którym covid atakuje ze wszystkich stron, a na ulicach trwa nierówna walka polskich kobiet z dalekim od poszanowania praw matek zaostrzeniem przez Trybunał Konstytucyjny ustawy aborcyjnej, futbol siłą rzeczy powinien znaleźć się na dalekim planie. Zwłaszcza że pandemia nie ominęła szerokim łukiem światka piłkarskiego; przeciwnie, a pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa miał również stojący na szczycie futbolowej karuzeli Zbigniew Boniek. A jednak – biznes wokół piłki kopanej nadal się kręci, choć z różnym natężeniem w poszczególnych ligach. I wszystko wskazuje, że będzie się kręcił nadal. Choćby Pogoń Szczecin czy Cracovia udowodniły przecież, że dobrze zorganizowanych klubów atak złośliwego mikroba nie jest w stanie sparaliżować. Co najwyżej – spowolnić tylko na chwilę. Nawet jeśli sternicy PZPN i Ekstraklasy SA w oczywisty i niedopuszczalny sposób zdrzemnęli się latem zapominając zadbać o reżim sanitarny po zakończeniu – suchą stopą, czyli pełnym sukcesem – poprzednich rozgrywek.

Lech Poznań felieton Adama Godlewskiego

Sukces na pewno nie uśpił nikogo w Poznaniu, bo Kolejorz latem grał koncertowo. I na finiszu rundy finałowej poprzedniego sezonu, i w kwalifikacjach Ligi Europy. Co zresztą przełożył także na czwartkową premierę w fazie zasadniczej tych rozgrywek z Benficą Lizbona. Pewnie, można odczuwać niedosyt po 2:4 z Portugalczykami, ale to… wyłącznie dobrze świadczy o ekipie Dariusza Żurawia. Zważywszy na klasę rywala można było bowiem spodziewać się euro…walca. Tymczasem styl zaprezentowany przez zespół z Bułgarskiej był przyjemny dla oka i skuteczny. Lech chciał grać w piłkę, strzelał bramki i współtworzył niezapomniane widowisko w starciu z renomowanym przeciwnikiem. Udowodnił, że potrafi zagrać jak żadna inna polska drużyna, łącznie z reprezentacją. OK., jakości – ale też doświadczenia i cwaniactwa – brakuje (i będzie brakować) w porównaniu z rywalem klasy Benfiki, ale świeżości, pomysłu i wyobraźni już nie! A przede wszystkim – nie widać kompleksów, ani bojaźni. Są za to widoki na mityczny international level a’la Leo Beenhakker.

Śmiało można stawiać tezę, że do poznańskiej młodzieży przyszłość należy. Pięknie wystrzelił talent Jakuba Modera, ale Jakub Kamiński także zasłużył na promocję w reprezentacji Polski. Z przyjemnością patrzy się na grę tych (a także kilku innych) urodzonych na przełomie wieków zawodników. A kiedy stają przed kamerą – spisują się nie gorzej niż na placu gry. To dobrze ułożeni, i przygotowani do uprawianego zawodu ludzie wkraczający w dorosłość. Co stanowi najlepsze świadectwo pracy wykonywanej w poznańskiej akademii. OK., w słoju miodu łyżką dziegciu jest 10. pozycja w ekstraklasie i zaledwie remis z przetrzebioną przez covid Cracovią, ale rozumiem, że w tym momencie ESA jest na drugim planie dla Kolejorza. Lepiej skoncentrować się na walce o kasę, sławę i kontrakty dla wychowanków w LE. Bo wiosną – w stylu prezentowanym przez wyjściowy garnitur – i tak lokomotywa z Bułgarskiej powinna poruszać się w tempie nieosiągalnym dla większości ligowych rywali. O ile oczywiście koronawirus pozwoli…

Trudno zresztą wymagać od klubu, który przez pięć długich lat nie smakował finansowego tortu upichconego w UEFA, żeby Nika Kaczarawa dorównywał klasą Mikaelowi Ishakowi, zaś czwarty w hierarchii Żurawia stoper grał na poziomie tego z pozycji numer jeden w rankingu szkoleniowca. To nie ten etap w rozwoju Kolejorza. Jeszcze. Co nie zmienia faktu, że rozmiar fali, jaką zaatakowała poznańska młodzież w reprezentacji jest imponująca. 8 wychowanków poznańskiej akademii (słownie: ośmiu) powołanych przez selekcjonera Jerzego Brzęczka na listopadowe mecze kadry to powód do dumy dla wszystkich w Lechu. Przez Kolejorza przeszedł co prawda jeszcze Łukasz Fabiański, ale trudno, żeby w kontekście wychowanków wspominano w okolicach Bułgarskiej także o doświadczonym golkiperze. Bo akurat Fabian jest niczym wyrzut sumienia. Jego kariera to odwrotność tej Roberta Lewandowskiego; na jego talencie – zresztą podczas kadencji… Czesława Michniewicza – nie poznano się w Poznaniu. Dopiero Krzysztof Dowhań oszlifował ten diamencik przy Łazienkowskiej, a Legia zyskownie wytransferowała do Anglii.

A skoro już o Lewandowskim mowa, dla którego poznańskie powietrze okazało się zbawienne na ważnym etapie rozwoju – to osobistość, która w sobotę w cieniu zostawiła całe El Clasico. Co nawet w zestawieniu z dość oczywistym faktem, że tegoroczne granie Barcelony z Realem było przereklamowane, pokazuje jak bardzo ostatnio urosła marka RL9. Dziś Robert jest gościem, dla którego ha-trick i pobicie jakiegoś rekordu – nawet z długą brodą – to codzienność. Ba, kolejka bez pobicia historycznego osiągnięcia jest kolejką straconą. Po trójpaku wbitym Eintrachtowi kapitan reprezentacji Polski prześcignął Krzysztofa Warzychę w liczbie ligowych goli zdobytych kiedykolwiek przez Polaka. Doścignął też Toniego Kroosa w liczbie nominacji (z rzędu) na Postać Tygodnia magazynu „Kicker”. Teraz ma już trzy i ewentualna następna będzie oznaczała wyjście na samodzielne prowadzenie. Mało tego, po 5 kolejkach Bundesligi Lewy ma w dorobku 10 trafień, zatem zagrożone jest nawet osiągnięcie Gerda Muellera, który 50 lat temu zdobył 40 bramek w sezonie!

Lewandowskiemu do pełni szczęścia brakuje w zasadzie tylko spektakularnego wyniku w reprezentacji. Taki też jednak nie jest wciąż wykluczony. Zwłaszcza że Robert nie zwalnia tempa, mimo przekroczenia 30-tki nadal się rozwija (choć lepsze jest chyba określenie, iż jest coraz doskonalszy). Zatem można optymistycznie zakładać, iż Brzęczek nie będzie ostatnim selekcjonerem, u którego występuje RL9. Tym bardziej, że Lewego charakteryzuje także duża samoświadomość, o czym świadczy prośba o zmianę w meczu z Eintrachtem po skompletowaniu hat-tricka. I nawet tą niespotykaną dotąd prośbą żyje Polska, Bundesliga, i całkiem pokaźny kawałek świata. Inna sprawa, że trudno, aby wszyscy żyli El Clasico pozbawionym wielkiej historii. Przebudowywana przez Ronalda Koemana Barcelona poległa przecież wyraźnie w starciu z przeżywającym zauważalny kryzys Realem. Leo Messi tym razem musiał zadowolić się asystą drugiego stopnia, i sfrustrować niewykorzystaną stuprocentową sytuacją. Na pierwszy plan wybił się stary cwaniak Sergio Ramos, a dzieła zniszczenia dopełnił równie doświadczony i wyrachowany Luka Modrić.

Wspomniani bohaterowie Realu we dwóch mają blisko 70 lat, więc wniosek może być tylko taki, że El Clasico – w obecnym kształcie i przy turbulencjach dotykających oba wielkie w minionych latach zespoły – przyszłość ma już za sobą. A skoro mowa o szacownym wieku, to za niewiele ponad 4 miesiące przypadnie 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Zatem naszego Trenera Wszech Czasów, który polski futbol zastał drewniany, a zostawił -niczym konstrukcję ze stali i ze szkła. Tymczasem posłowie zastanawiają się wciąż, czy człowiek, który doprowadził biało-czerwonych do tytułu mistrza olimpijskiego, medalu mistrzostw świata, i to w stylu, którym (podczas Weltmeisterschaft 1974) zachwycano się pod każdą szerokością geograficzną, godzien jest tytułu patrona – jednego z siedmiu – roku 2021 w Polsce… Jakby zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że w tak głęboko podzielonym społeczeństwie jak nasze, potrzeba jest spoiwa. Właśnie takiego, jak postać Pana Trenera Górskiego, która łączyła rodaków. I była wręcz synonimem narodowej dumy.

Państwo politycy, ogarnijcie się! Dopóki jeszcze nie jest za późno…

Adam Godlewski - felieton

ADAM GODLEWSKI

Adam Godlewski – dziennikarz sportowy, felietonista, specjalista od piłki nożnej. Związany jest ze sportem od ponad ćwierć wieku. Na naszych łamach pisze felietony sportowe z serii “Krótka piłka”.

KONKURS!
Pod postem konkursowym na naszym Twitterze dodaj komentarz z dokładnym wynikiem na jedno ze spotkań piłkarskich rozgrywanych w tym tygodniu. Mecz musi być w ofercie jednego z #legalnibukmacherzy

Uwaga!
Typowane przez kolejnych użytkowników mecze nie mogą się powtarzać!
Dodatkowo obserwuj nas, polub i udostępnij posta.
Typujemy tylko raz. Komentarze można dodawać do końca soboty 31.10.
Wygrywają dokładnie wytypowane wyniki, a gdyby takich nie było to poprawne typy 1X2. Liczy się czas dodania komentarza.
Przykład poprawnego komentarza: Gent-Genk 0:0

Nagrody:

  • dla pierwszych 3 osób książki o selekcjonerze Reprezentacji Polski z autorskim komentarzem Adama Godlewskiego
  • dla pierwszych 10 osób nagrody o wartości 25 zł do wykorzystania w zakładach bukmacherskich forBET

Powodzenia!

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close