Porządki w Wiśle Kraków. Wyszło jak zwykle. Śmiesznie i strasznie

OBIECUJĄCE TRANSFERY W PKO EKSTRAKLASIE. CZY TO JUŻ PRZEŁOM?

Kibice zaczynają odliczać czas do powrotu Ekstraklasy w godzinach, emocje rosną więc w sposób naturalny. To jednak nie oznacza, że brakowało ich w przerwie między sezonami. Przeciwnie. sporo się działo! A najważniejsze, że przekazu z przygotowań nie zdominował wątek kolejnych przypadków wykrycia koronawirusa u zawodników i członków sztabów.

Wisła Kraków - felieton

Owszem, zdarzyły się i takie doniesienia; dlatego, że piłkarskie władze zapomniały o przygotowaniu procedur, a (niektórzy) zawodnicy – o zdrowym rozsądku. I pewnie nadal pozytywne wyniki testy będą się przytrafiać, bo pandemia trwa, a covid-19 nie omija przedstawicieli żadnego zawodu. Z futbolistami włącznie. Najważniejsze więc, żeby protokół przygotowany przez komisję medyczną działającą przy PZPN był skuteczny, a ludzie zachowywali się odpowiedzialnie. Bo wówczas – przy niezbędnej dawce szczęścia – będzie szansa na doprowadzenie rozgrywek do szczęśliwego finału. Czyli tak, jak stało się w poprzednim sezonie.

Okienko transferowe potrwa do 5 października, ale już dziś można oceniać, że było jednym z najciekawszych w ostatnich latach. Na polskie boiska wróciło sporo zawodników z uznanymi nazwiskami; ewidentnie Kuba Błaszczykowski przetarł ślad i dał naprawdę dobry przykład. Artur Boruc i Bartosz Kapustka są w Legii, Waldemar Sobota znów zagra dla Śląska, Michał Kucharczyk trafił do Pogoni Szczecin, Maciej Wilusz do Rakowa Częstochowa, a Jakub Świerczok finalizuje przeprowadzkę – na zasadach wypożyczenia, które ma kosztować gliwiczan 50 tysięcy euro za rok gry – do Piasta. Jeśli do tego dodamy sprowadzonych, podobnie jak Sobota, z 2. Bundesligi Mikaela Ishaka w Lechu Poznań i Marcosa Alvareza w Cracovii, czy ściągniętych do Pogoni: wychowanka FC Porto Luisa Matę i Alexandra Gorgona z chorwackiej Rijeki oraz sprowadzonego przez Wisłę Kraków z Olimpii Ljubjana Stefana Savicia to wyjdzie, że angaże naszych klubów były co najmniej obiecujące. A przecież znaczących transakcji nie zabrakło również na wewnętrznym rynku. I to nie tylko do Legii, która zatrudniła Rafaela Lopesa i Filipa Mladenovicia. Lech sięgnął przecież po Alana Czerwińskiego, Raków po Marcina Cebulę, a Jagiellonia – po Pavelsa Stelinborsa. Oczywiście, nazwiska i CV nie grają, wszystkich wymienionych liga będzie weryfikować (i pewnie nie wszystkich pozytywnie). Optymizm – na początek ostrożny – jest jednak wręcz wskazany. Ba, można pokusić się nawet o wniosek, że działy sportowe i skautingowe w Ekstraklasie wskoczyły o szczebelek wyżej niż były.

Niestety, w wakacje nie zabrakło także niepokojących doniesień z klubów. Te najbardziej zaskakujące dotarły z Wisły Kraków. To klub nie tylko bardzo utytułowany, ale i mocno, przykro doświadczony w ostatnim czasie. Cała, no niemal cała, Polska kibicowała przecież nie tak dawno Białej Gwieździe w zmaganiach najpierw z hochsztaplerami, którzy chcieli przejąć akcje sportowej spółki, a później z gangsterami mającymi zgubny wpływ na jej finanse. Najostrzejsze zakręty, jak się wydawało, udało się wziąć pod kierunkiem Kuby Błaszczykowskiego i jego dwóch biznesowych partnerów. W każdym razie klub został przywrócony na właściwe tory, zaś wizerunek – uratowany. A po hojnych zrzutkach kibiców na platformie crowdfundingowej realne wydawało się i to, że z czasem także kłopoty finansowe przejdą do historii. Patrząc z boku można było odnieść wrażenie, że przy Reymonta powiał wiatr w dobrym kierunku – świeżości, normalności, nawet nowoczesności. Tyle że po wywiadzie Kuby dla yutubowego kanału Foot Truck pojawił się również mniej przyjemny zapach; a nawet bardzo nieprzyjemny. Co w zestawieniu z mocno agresywną postawą Wisły na forum Ekstraklasy SA – gdzie przedstawiciele Białej Gwiazdy domagali się zmiany podziału tortu telewizyjnego na znacznie korzystniejszy dla nich zasadach, rzuciło na krakowski cień. I to ponury.

Oliwy do ognia dolali pikantną wymianą poglądów na Twitterze Jarosław Królewski, czyli jeden z trzech współwłaścicieli oraz Piotr Obidziński – były już prezes sportowej spółki. W zasadzie wspomnianą dogrywkę po wywiadzie Błaszczykowskiego trudno określić inaczej niż publicznym praniem brudów. Ludzie, którzy mieli tworzyć nową jakość w polskim futbolu – i mają ambicje wyznaczać trendy, które będzie obowiązujące dla innych klubów – niczym przedszkolaki próbowali się przerzucać odpowiedzialnością. A to za nieumiejętne negocjacje z trenerem Arturem Skowronkiem, w których namaszczony przez Bogusława Leśnodorskiego Obidziński miał inne wytyczne niż na koniec zastosowane w rozmowach. A to za brak kontraktowego porozumienia z Aleksandrem Buksą, który mógłby – ale (jeszcze?) nie jest – największym srebrem rodowym, którym Biała Gwiazda mogłaby chwalić się na transferowym rynku. Forma dyskusji tak dalece odbiegała od stosowanych dotąd w polskim futbolu standardów, że ludzie dłużej obecni w tym środowisku łapali się za głowy. Zwłaszcza ci, którzy wcześniej z nadzieją spoglądali pod Wawel, że z stamtąd naprawdę mogą wyjść oryginalne, niestosowane u nas wcześniej pomysły. I to nie tylko na zdobywanie finansów i zarządzanie.

Czy w zaistniałej sytuacji trudno się dziwić, że skądinąd być może słuszny apel – aby w trudnym czasie sprawiedliwiej dzielić kasę z kontraktu TV (obecnie lwia część środków trafia na konta 4 zespołów, które wywalczą miejsce pucharowe), i brać pod uwagę również oglądalność (czyli popularność klubów) – został przez ligową społeczność potraktowany tak, jakby wystosowali go awanturnicy? I odrzucony? Na pewno nie. Oczywistym wydaje się, że klub, który z własnymi problemami wychodzi tak bardzo na forum publiczne, nie jest podmiotem godnym zaufania dla innych. Nawet biorąc poprawkę, że przy trzech udziałowcach to naturalne, iż nie każdy będzie chciał popłynąć tą samą trasą, nawet jeśli zgodni co do kierunku. Zwłaszcza jeśli w rejsie bierze udział czwarty do brydża, i ten ktoś mógł (i jak się wydaje korzystał z tego przywileju) czerpać z doświadczeń zdobytych przez Leśnodorskiego w roli prezesa i właściciela Legii. Bo w takich okolicznościach nie tylko o konstruktywny o spór, ale i o konflikt nietrudno. Na pewno jednak wyjście z wewnętrznym problemem na forum publiczne, poparte późniejszą próbą ataku na zastany w lidze porządek organizacyjny nie przysporzyło Wiśle sympatii. Przeciwnie, w kuluarach słychać, że znów – jak po perypetiach w Vanną Ly w roli głównej – krakowski klub odbierany jest trochę jak brzydkie kaczątko.

Niejako zwieńczeniem całego zamieszania wywołanego przez wiślaków jest „popis” drużyny w 1/32 Pucharu Polski, w którym zespół Skowronka skompromitował się przegrywając z III-ligowcem z Ostrowca. Wyszło bowiem na to, że energia w klubie została skierowana nie tam, gdzie powinna; w zupełnie złym kierunku. Po dużym huku i wyznaniach, które miały przynieść oczyszczenie – jak tłumaczył na TT właściciel Królewski – po nieudanym zamachu na obowiązujący w ESA ład, Biała Gwiazda w brutalny sposób została sprowadzona na ziemię. Dla wszystkich, którzy chcą dobrać się do kasy ESA, najkrótsza droga wiedzie przecież przez awans do eliminacji Ligi Europy dzięki wywalczeniu Pucharu Polski. Tymczasem krakowianie już na dzień dobry odebrali sobie tę możliwość. W zasadzie na własne życzenie, trudno przecież w innych kategoriach rozpatrywać porażkę z zespołem z czwartego poziomu rozgrywkowego. Czyli miało być inaczej niż w ostatnich latach, lepiej, nowocześniej, skuteczniej, zasobniej – a wyszło jak zwykle. Niestety, z zewnętrznej perspektywy znów lekko śmiesznie. A dla zarządzających sportową spółką raczej strasznie…

Adam Godlewski - felieton

ADAM GODLEWSKI

Adam Godlewski – dziennikarz sportowy, felietonista, specjalista od piłki nożnej. Związany jest ze sportem od ponad ćwierć wieku. Na naszych łamach pisze felietony sportowe z serii “Krótka piłka”.

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close