Letnie Grand Prix w skokach narciarskich 2019

Letnie Grand Prix w skokach narciarskich 2019

Cztery miesiące to wystarczająco długo, by stęsknić się za rywalizacją na skoczniach narciarskich. W Polsce uczucie tęsknoty było chyba silniejsze niż w jakimkolwiek, innym miejscu na świecie. Powód? Od trzech lat nasza kadra prezentuje poziom często nieosiągalny dla rywali. Nie musimy już, jak przed laty, wyczekiwać jedynie na skok Adama Małysza. Wystarczy moment nieuwagi, mrugnięcie okiem, a już któryś z naszych reprezentantów może przebić się w konkursie do ścisłej czołówki. Nic więc dziwnego, że emocje budzą już nie tylko zawody w zimowej scenerii, ale również te rozgrywane latem.

W tym roku rywalizacja w ramach Letniego Grand Prix rozpocznie się 20 lipca w Wiśle (19 lipca odbędą się kwalifikacje). W sumie zaplanowano 11 konkursów, w tym osiem indywidualnych, dwa drużynowe i jeden mikst. Oprócz zawodów w Wiśle, Polska będzie też gospodarzem dwóch konkursów w Zakopanem (17-18 sierpnia, konkurs drużynowy i indywidualny). Zmagania letnie skoczków zwieńczy natomiast rywalizacja w niemieckim Klingenthal 5 października.

Najbliższa edycja LGP będzie już 26. w historii. Zawody rozgrywane są regularnie od 1994 roku. Analizując błyskawicznie to, co działo się w latach poprzednich, łatwo znaleźć kolejne powody do dumy polskich kibiców. Rekordzistą, wspólnie z Austriakiem, Thomasem Morgensternem, w liczbie zwycięstw w klasyfikacji generalnej LGP, jest Adam Małysz (wygrywali po trzy razy). Na liście triumfatorów są też Dawid Kubacki i… Maciej Kot. Tak, ten sam Maciej Kot, który do dziś szuka zagubionej formy i chyba sam nie wie, gdzie ją zostawił.

Kto wygra Letnie Grand Prix 2019?

Pokaż wyniki

Letnie Grand Prix a forma zimą

Wśród kibiców często krąży opinia, że letnia forma zawodników znacząco odbiega od tej właściwej, którą przygotowują na zimę, a wyniki mocno się od siebie różnią. To jednak często wnioski, które nie są poparte faktami. Jak jest w rzeczywistości? Okazuje się, że aż siedem razy, w 25-letniej historii LGP, zwycięzca letnich zawodów zdobywał również Puchar Świata zimą. W tym gronie znajdują się Adam Małysz (dwa razy), Andreas Goldberger, Jakub Janda, Thomas Morgenstern, Gregor Schlierenzauer i Simon Ammann.

A jak z tą formą było w poprzednim sezonie? Latem równych nie miał sobie Rosjanin, Jewgienij Klimow. Zimą jednak, choć skakał solidnie i wygrał nawet inauguracyjne zawody w Wiśle, ostatecznie sklasyfikowany został dopiero na 12. miejscu. Prawdziwym dominatorem Pucharu Świata okazał się natomiast Japończyk, Ryoyu Kobayashi. Kilka miesięcy wcześniej, w zawodach letnich, 22-latek zajął siódme miejsce w „generalce”. Niech to nie będzie jednak mylące, bo skoczek z odległej Azji wziął udział w zaledwie pięciu konkursach.

Taryfy ulgowej, podczas letniej rywalizacji, nie ma z kolei w gronie polskich skoczków. W ubiegłym roku, w pierwszej dziesiątce LGP, uplasowało się aż czterech naszych reprezentantów (Piotr Żyła – 3., Kamil Stoch – 4., Dawid Kubacki – 8., Stefan Hula – 9.). I poza najbardziej doświadczonym z nich, 32-letnim Stefanem Hulą, cała trójka utrzymała miejsce w czołówce także zimą. Co więcej, nasze trio zajęło miejsca od 3-5 w „generalce”. Co to oznacza? Ano to, że już forma letnia jest zwiastunem tego, kto będzie groźny kilka miesięcy później.

Kto ma najwięcej zwycięstw w konkursach?

28 razy na podium w konkursach LGP stał… Adam Małysz, który toczył pasjonujące boje ze wspomnianym Thomasem Morgensternem (26 miejsc w pierwszej trójce). Z Austriakiem, ale już innym – Gregorem Schlierenzauerem, Polak rywalizował też o miano dominatora w liczbie wygranych konkursów latem (obaj wygrali po 13). Z wciąż aktywnych reprezentantów naszego kraju natomiast czołówkę w dalszym ciągu jest w stanie dogonić Kamil Stoch (10 zwycięstw). Po siedem wygranych zawodów mają natomiast na swoich kontach Dawid Kubacki i… Maciej Kot.

Puchar Świata w skokach narciarskich

Jak już wspominaliśmy, ostatni sezon zimowy wyłonił superbohatera. 28 konkursów, 13 wygranych, 21(!) miejsc na podium, zwycięstwo w klasyfikacji generalnej z ogromną przewagą (2085 punktów), wygrana w „generalce” lotów narciarskich, Turnieju Czterech Skoczni, Willingen Five, Raw Air, Planica 7 – w zasadzie wszystko, co było do zdobycia, zgarnął Ryoyu Kobayashi. W jego cieniu skakali natomiast drugi na mecie Austriak, Stefan Kraft i trzeci Kamil Stoch. Można powiedzieć, że tym zawodnikom zostało do zjedzenia to, co pozostało na pańskim stole po uczcie Japończyka. Nie zmienia to jednak faktu, że oczy kibiców zwrócona będą na całą trójkę w szczególny sposób również latem.

Letnie Grand Prix – Polacy

Podczas pierwszych zawodów w Wiśle, na skoczni swoje umiejętności zaprezentuje aż dwunastu naszych reprezentantów (przywilej gospodarza). W tym gronie znajdują się: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kota, Stefan Hula, Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Andrzej Stękała, Tomasz Pilch, Klemens Murańka i Kacper Juroszek.

Kamil Stoch

Kamil Stoch

Zdecydowany lider naszej kadry skoczków, nie tylko pod względem czysto sportowym, ale również mentalnym. Potrafi pełnić rolę kapitana. Od kilku lat zawodnik pochodzący z Zębu należy do ścisłej czołówki światowej. Na pewno nagle nie zapomni, jak się skacze, choć pamiętajmy też, że Stoch rozpędu nabiera raczej stopniowo i czasami letnie występy traktuje raczej ulgowo.

Dawid Kubacki

Dawid Kubacki

Do niedawna jeszcze mówiło się, że Dawid Kubacki świetnie skacze latem, a zimą rozczarowuje. To się zmieniło. Co więcej, 29-latek wychodzi z cienia Kamila Stocha. Podczas LGP w ubiegłym roku raz stał na podium, zimą zagościł tam już sześć razy (wygrał zawody w Predazzo). Rok 2019 może należeć do niego.

Piotr Żyła

Piotr Żyła

Popularny „Wiewiór” sportowo długo dojrzewał. W ostatnim czasie zaczął stronić od mediów i wywiadów i skupił się wyłącznie na pracy. Efekty przyszły błyskawicznie. Żyła w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uplasował się w ostatnim sezonie tuż za podium. A latem? Potrafi skakać jeszcze lepiej!

Maciej Kot

Maciej Kot

To chyba najbardziej sfrustrowany skoczek w naszej kadrze i paradoksalnie, również bardzo ambitny. Czasami można odnieść wrażenie, że chce skakać jak jego koledzy z czołówki, ale nie bardzo wie jak. Nawet taki specjalista jak Stefan Horngacher ponosił porażki w szeregach naszej reprezentacji. A niewątpliwie za taką uchodzi forma Macieja Kota, której wyprostować nie zdołał. Kot ma 28 lat. Kto wie, może w końcu odpali?

Stefan Hula

Stefan Hula

Już niebawem najbardziej doświadczony skoczek w naszej kadrze skończy 33 lata. Do końca kariery bliżej mu niż dalej. W drużynie jednak nadal stanowi mocne ogniwo i zapewne niejeden raz o nim jeszcze usłyszymy w najbliższych miesiącach.

Wielki sprawdzian Michala Doleżala

W ostatnim czasie reprezentacja polskich skoczków, pod czujnym okiem trenera Michala Doleżala, trenowała w Wiśle-Malince. Były czeski zawodnik, a obecnie selekcjoner naszej kadry, który przejął schedę po Stefanie Horngacherze, ma przed sobą szalenie trudne wyzwanie. Austriacki szkoleniowiec bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę swojemu następcy. Rozbudzone apetyty kibiców, po kilku miesiącach przerwy od skoków, znowu dadzą o sobie znać.

Michal Doleżal nie zamierza robić rewolucji. Chce jednak skupić się na pracy nie tylko z pierwszą drużyną. Czech postara się też zmierzyć z poważnym problemem, jakim jest brak solidnego zaplecza naszej kadry. Stoch, Żyła czy Hula nie należą już do zawodników pierwszej młodości. Czas „ogrywać” odważniej młode talenty.

Letnie Grand Prix 2019. Kto faworytem?

Dopóki zawodnicy po raz pierwszy nie pojawią się na skoczni w oficjalnych zawodach, dopóty trudno wyrokować, kto tym razem będzie objawieniem. Ostatnie trzy edycje LGP miały innych bohaterów. W ubiegłym roku kibiców zachwycał Rosjanin, Jewgienij Klimow. Dwa lata temu pięć konkursów i w rezultacie całą klasyfikację wygrał Dawid Kubacki, a w 2016 roku brylował… Maciej Kot.

Kto tym razem wystrzeli z formą latem? Stawianie na triumf w „generalce” Kamila Stocha jest co najmniej ryzykowne. Jak już wspominaliśmy, nasz trzykrotny mistrz olimpijski latem raczej nie forsuje tempa, a po prostu solidnie trenuje. W tym okresie formę szybciej budują zwykle Kubacki i Żyła. Zwłaszcza w konkursach w Wiśle i Zakopanem, zatem można stawiać u polskich bukmacherów właśnie na ten duet.

Mocni od samego początku powinni być też Niemcy. Dlaczego? Ano dlatego, że stery w kadrze naszych zachodnich sąsiadów przejął Stefan Horngacher. Markus Eisenbichler, Richard Freitag, Severin Freund, Stephan Leyhe – oni na pewno zamieszają w czołówce. Szkoda tylko, że więzadła krzyżowe w kolanie zerwał Andreas Wellinger, którego austriacki szkoleniowiec miał odbudować w niemieckiej kadrze.

Ponadto, nie zapominajmy też o mającym ogromny głód sukcesów Japończyku, Ryoyu Kobayashim i austriackim supertalencie, dwukrotnym mistrzu świata, Stefanie Krafcie.

Kto będzie najsilniejszy w drużynie?

Dopóki na sportową emeryturę nie wybiorą się Stoch, Żyła i Kubacki. Polaków w ciemno można stawiać w roli kandydatów do podium w „drużynówce” i to bez względu na miejsce rozgrywania zawodów. Wydaje się jednak, że o ile Niemcy ostatnio zawieszali poprzeczkę Biało-Czerwonym na rekord Europy, o tyle, by ich pokonać w zbliżającym się sezonie, trzeba będzie poprawić rekord świata. To lekkoatletyczne porównanie niech odzwierciedla poziom, jaki pod wodzą Horngachera mogą wkrótce prezentować nasi zachodni sąsiedzi. Austriak to genialny fachowiec, świetny strateg i doskonały psycholog. To tworzy mieszankę wybuchową.

Wydaje się zatem, że zarówno latem, jak i zimą, w drużynowych klasyfikacjach generalnych, pasjonujące boje po raz kolejny toczyć będą ze sobą Polacy i Niemcy. Szykuje się ciąg dalszy odwiecznej rywalizacji.

Oferta VIP u legalnych bukmacherów

Start Letniego Grand Prix, ale też i zmagań w innych dyscyplinach (rozpoczynają się na przykład rozgrywki PKO Ekstraklasy), jest doskonałą okazją do tego, by zainteresować się bogatą ofertą, jaką przygotowali dla kibiców legalni bukmacherzy. Za pośrednictwem naszej strony możesz skorzystać z VIP oferty, dzięki której zyskasz najwyższe bonusy. Na ponad 3000 złotych można liczyć, rejestrując się w BET FAN. Nawet 2200 złotych z kolei wynieść może bonus powitalny w forBET.

Z ciekawymi zakładami do kibiców wychodzi też Betclic, który pełną ofertę zakładów opublikował dopiero na początku lipca tego roku. Bonus od wpłaty u tego bukmachera może wynieść aż 1000 złotych.

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close