Dlaczego Boniek nie lubi Górskiego? I nie szanuje historii PZPN?

Późno dojrzewająca Żyła złota, czyli o (nie)normalności mistrza świata

Skoki narciarskie to sport, który w Polsce – jak twierdzi żona Kamila Stocha, Ewa – kochają wszyscy, a prawie nikt nie uprawia. Trzech muszkieterów, którzy od lat liczą się w zmaganiach światowej czołówki mocno nam się zestarzało, każdy ma już w dacie urodzenia „3” z przodu, ale najważniejsze, że nadal dają rodakom powody do radości. Po wspomnianym Stochu, który triumfował w tegorocznym Turnieju Czterech Skoczni, w miniony weekend na plan pierwszy wysunął się Piotr Żyła – nowo kreowany mistrz świata na skoczni normalnej. Został najstarszym w historii czempionem, zresztą w styczniu przyszłego roku będzie mógł – na pełnym legalu – występować w rozgrywkach… oldboyów. Osiągnie bowiem wymagany do tego wiek. Pewnie każdy z tercetu naszych znakomitych narciarzy ma własną receptę na sportową długowieczność, ale można zakładać, że właśnie Piotr jeszcze długo powinien zachować witalność i radość życia… bobaska. O ile bowiem złoty medal wywalczył na skoczni normalnej, to sam normalny jest… nieco inaczej.

W każdym razie w wywiadach udzielanych po zawodach z reguły odlatuje jeszcze dalej niż po wyjściu z progu. Jest niczym bramkarz i lewoskrzydłowy w starym piłkarskim powiedzonku, którzy wręcz musieli być (co najmniej!) lekko odjechani. OK., mam świadomość – a w każdym razie nadzieję – że w dużej mierze mistrz Piotr kryje się za maską, którą wkłada pewnie także na użytek marketingowy. Tak sobie kiedyś wymyślił, i najwyraźniej dobrze czuje się w tej rubasznej charakteryzacji. Nawet jeśli koncept nie jest najmądrzejszy, z pewnością dodaje kolorytu światowym skokom; drugiego tak zwariowanego zawodnika w tej stawce próżno przecież szukać. A konkurencja jest silna, żeby bowiem w ogóle zdecydować się na latanie przy prędkościach ponad 100 na godzinę, przy silnych, zmiennych wiatrach i tylko za pomocą nart, trzeba mieć szczególną – żeby nie powiedzieć: osobliwą – konstrukcję psychiczną. To sport wyłącznie dla mega odważnych. Ewentualnie jeszcze dla mocno odjechanych. Takich właśnie jak Żyła.

Mam oczywiście wielki szacunek dla naszego mistrza. Nie odpalił jako nastolatek, kiedy po raz pierwszy stanął na podium Pucharu Świata na karku miał już 26 lat. Jest z późno dojrzewających, ale też i wyjątkowo cierpliwych. Choć miewał swoje zboczenia w kierunku garbika i fajeczki na rozbiegu, upór w dążeniu do trofeów i chęć samodoskonalenia się Żyły godne są wielkiego podziwu. A przecież ten nie najmłodszy już mężczyzna, z mocno przerzedzoną czupryną, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa! Motywacji – mimo 34 lat i 41 dni w dniu zwycięstwa w MŚ – z pewnością naszemu złotemu medaliście nie zabraknie. Piotr nie ma przecież w dorobku – w przeciwieństwie do kolegów z drużyny – medalu z igrzysk, za którym kryje się olimpijska emerytura. Najbliższa okazja, żeby nadrobić ten brak, powinna być w przyszłym roku, jeśli oczywiście pandemia pozwoli na organizację zimowej imprezy czterolecia w Pekinie.

Oby zatem pozwoliła, i niech dla Piotra będzie do – nomen omen – Żyła złota!

**

Kazimierz Górski

2 marca to niezwykle ważna, być może nawet najważniejsza data w historii polskiego futbolu. Jutro przypada bowiem 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Zatem selekcjonera, który zastał reprezentację Polski nijaką i niepoukładaną, a mimo to potrafił doprowadzić ją do medali we wszystkich trzech turniejach o zasięgu światowym, w których wystartował. Przed kadencją Górskiego w naszym futbolu byli świetni piłkarze i znakomite wyniki Górnika Zabrze oraz Legii Warszawa w europejskich pucharach. Drużyna narodowa istniała jednak tylko teoretycznie. Natomiast pod wodzą pana Kazimierza za miejscami na podium krył się jeszcze wyjątkowo ofensywny styl, którego dowodzą tytuły królów strzelców wywalczone przez polskich zawodników na każdej z trzech wspomnianych imprez w latach 1972-76. Za każdym razem przez innego, co pokazuje, że Orły Górskiego miały własny, niepowtarzalny charakter, sprzyjający kreowaniu snajperów. Tamten zespół nie tylko świetnie radził sobie z gigantami światowego futbolu, ale większość z nich bił także na głowę pod względem efektownego sposobu gry.

W reprezentacji Polski trener Górski był pionierem. Wprowadził rankingi na poszczególnych pozycjach uaktualniane po obserwacji ligowych kolejek, a wraz z doktorem Januszem Garlickim zbudował procedurę meldunków z klubów o stanie zdrowotnym kadrowiczów. Jako urodzony – fenomenalny podobno – psycholog oceniał przydatność kandydatów do kadry pod względem mentalnym. Jako praktyk przed „złotymi” igrzyskami w Monachium, zaprosił do pomocy najlepszego wówczas polskiego fizjologa, jedynego biorącego udział w radzieckim programie… lotów kosmicznych. Zmodyfikował metody odnowy biologicznej i regeneracji, co podczas turnieju olimpijskiego okazało się kluczowe. No i opierał się na nowatorskim rozwiązaniu, jakim w tamtym czasie był bank informacji prowadzony przez Jacka Gmocha. Naprawdę był dla piłkarskiej reprezentacji kimś takim, jak w naszej historii król Kazimierz Wielki – zastał kadrę drewnianą, a zostawił murowaną; z solidnymi podstawami w każdym aspekcie działalności, i utytułowaną. Następcy mogli zajmować się wyłącznie selekcją i treningami, bo fundamenty położone przez Trenera Tysiąclecia okazały się trwałe. I tak naprawdę służą do dziś.

Właśnie dlatego uważam, że najlepsze, co zdarzyło się w 19. kolejce PKO BP ekstraklasy, to zadedykowanie jej Kazimierzowi Górskiemu. Wszyscy piłkarze na przedmeczowe rozgrzewki wybiegli w okolicznościowych koszulkach, a sprawozdawcy przybliżali sylwetkę najbardziej utytułowanego polskiego szkoleniowca, który oczywiście pracował także w naszej lidze (choć większe klubowe sukcesy, w sumie 10 trofeów(!) wywalczył w Grecji). Władze piłkarskiej spółki nie miały wątpliwości, że postać Pana Trenera jest godna upamiętnienia. Zresztą, wszystkie instytucje, do których o współpracę przy obchodach 100. rocznicy jego urodzin zwracała się Fundacja Kazimierza Górskiego reagowały – jak powiedziałby jeden z ulubionych zawodników Trenera Wszech Czasów, Henryk Kasperczak – pozytywnie. Wszystkie, z wyjątkiem jednej. Oczywiście – PZPN. Prezes związku nie był zainteresowany współfinansowaniem filmu dokumentalnego o Górskim, twierdząc, że byłoby to niezgodne ze… statutem. Nie chciał także dołożyć się do przylotu zawodników (Fundacja jest organizacją non-profit) z zespołu Orłów Górskiego na rocznicową Galę. A nawet przyjąć honorowej funkcji przewodniczącego w komitecie obchodów 100-lecia.

Dlaczego Boniek nie lubi Górskiego? Odpowiedź wydaje się prosta – selekcjoner nie zabrał 20-letniego Zbyszka na igrzyska do Montrealu, więc medal olimpijski mogli sobie do CV wpisać inni. Dla ambitnego sportowca takie pominięcie to oczywiście cios, ale chowanie urazy przez tak długi okres jest nie tylko małostkowe; może cechować jedynie małego człowieka. Tym bardziej, że trener Górski miał swoje powody, z których jednym – choć wcale nie najważniejszym – było zdanie rady drużyny, która negatywnie zaopiniowała kandydaturę widzewiaka przed kanadyjskimi igrzyskami…. Poza wszystkim jednak – PZPN nie jest firmą należącą do pana Zbyszka, dlatego niezrozumiałe jest, że obecny prezes traktuje tę instytucję jak prywatny folwark. Bez poszanowania jej historii i najważniejszych postaci. A godzi się w tym miejscu przypomnieć, że Górski był nie tylko naszym najwybitniejszym w dziejach selekcjonerem. Był też piłkarzem reprezentacji, później zaś prezesem związku (w bardzo trudnym czasie gospodarczych przemian), a na koniec – (w uznaniu wszystkich zasług) prezesem honorowym.

W ostatnich dniach w publicznym obiegu pojawiły się informacje, że Bońkowy PZPN (podobno pod presją działaczy) zaplanował jakieś wydarzenia upamiętniające Kazimierza Górskiego. Cóż, pożyjemy – zobaczymy…

ADAM GODLEWSKI

Adam Godlewski – dziennikarz sportowy, felietonista, specjalista od piłki nożnej. Związany jest ze sportem od ponad ćwierć wieku. Obecnie redaktor naczelny Sportowy24, Polska Press. Na naszych łamach pisze felietony sportowe z serii “Krótka piłka”.

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close