Dymisja Brzęczka na wariackich papierach, czyli niepokój o Bońka

Jedyna nadzieja, że w tym szaleństwie prezesa jest metoda…

Od dymisji Jerzego Brzęczka z posady selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski minęła już doba, a ja wciąż zastanawiam się, czy Zbigniew Boniek…. aby na pewno był w pełni władz intelektualnych i umysłowych podejmując tę decyzję akurat 18 stycznia? Czyli w momencie, gdy do rozpoczęcia kwalifikacji mistrzostw świata 2022 roku pozostało niewiele ponad 60 dni, zaś do przesuniętych finałów Euro raptem 145… Kto bowiem, kierując się zdrowym rozsądkiem porwałby się na taki ruch? Otóż – nikt. Tak, jak nie mam pojęcia na co to posunięcie prezesa PZPN zostało obliczone, tak nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to szalony ruch. Podjęty w zupełnym oderwaniu od kalendarza, być może pod wpływem jakiegoś niezdrowego impulsu. Opowiadano mi bowiem w szczegółach, w jakich okolicznościach i pośpiechu zdymisjonował w październiku Czesława Michniewicza z młodzieżówki po porażce z Serbią. Mimo że do zakończenia cyklu tamtej kadry U-21 pozostały tylko dwa mecze, emocje zdominowały wówczas chłodną refleksję u Zibiego…

Jerzy Brzęczek zwolniony

Brzęczek – aby była pełna jasność – to ani mój brat, ani swat. Z prowadzeniem kadry nie radził sobie jak mało kto w obecnym stuleciu, równie nieporadny w tej roli był chyba jedynie Boniek. Wielokrotnie krytykowałem brak pomysłu u Jurka na wykorzystanie potencjału Roberta Lewandowskiego, i brak jakiegokolwiek stylu jego drużyny. A także wiele innych aspektów działalności byłego już selekcjonera; począwszy od konstrukcji sztabu – na który jednak bez mrugnięcia okiem godził się prezes PZPN – dalekiej od profesjonalnej. Wyjazdowe jesienne mecze z Holandią i Włochami były tak zawstydzające w wykonaniu naszego zespołu, że nie tylko w dobie Lewego nie miały prawa się zdarzyć. Bez prób zneutralizowania atutów gospodarzy, bez zalążków taktyki u nas; za to z nieskrywanym zadowoleniem, że Oranje zdołali wbić zaledwie jedną bramkę. Zatem to nie zwolnienie Brzęczka, na które Jurek konsekwentnie pracował – i zasłużył nawet kilka razy – tylko jego styl i termin wzbudzają mój niepokój o stan Bońka.

Jak można bowiem zwolnić trenera – cztery miesiące z okładem przed docelową imprezą – który wygrał eliminacje bez podania przyczyny? Co takiego wydarzyło się od połowy maja, gdy Boniek przedłużył kontrakt z Brzęczkiem na tegoroczne kwalifikacje mistrzostw świata, że po upływie raptem 8 miesięcy prezes PZPN ogłosił światu, iż popełnił wówczas – karygodny i niewybaczalny – błąd? Pracodawca miał powody, żeby wyrzucić selekcjonera po zakończeniu eliminacji Euro 2020, w listopadzie 2019 roku. Za męczenie buły w starciach nawet z tak słabiutkimi rywalami jak Łotwa. Zamiast tego wybrał jednak – po przesunięciu z uwagi na pandemię finałów Euro z roku 2020 na 2021 – prolongatę umowy ze szkoleniowcem. Przede wszystkim jednak chciałbym wiedzieć, co takiego działo się od 18 listopada (gdy biało-czerwoni przerżnęli u siebie z Holandią na zakończenie rozgrywek Ligi Narodów), że przez dwa długie miesiące (bez meczów i zgrupowań) Boniek musiał dorastać – aż wreszcie mu się to udało – do wręczenia dymisji?

Przecież, na zdrowy rozum, zakończenie zasadniczej fazy Ligi Narodów, w której Włosi i Holendrzy obnażyli wszystkie słabości Brzęczka i jego ekipy, był ostatnim dopuszczalnym momentem na zmianę selekcjonera. Wówczas następca Brzęczka dostałby dodatkowe 60 dni na bliższe poznanie zawodników, i szczere rozmowy z Lewandowskim oraz innymi liderami kadry. A przede wszystkim – na zbudowanie sztabu, opracowanie taktyki i rozpracowanie przeciwników. Zarówno tych, z którymi już w marcu przyjdzie biało-czerwonym zmierzyć się w kwalifikacjach mundialu, jak i grupowych rywali w finałach ME. Tymczasem Boniek, skoro miał naprawdę wiele przesłanek, aby dojść do jedynie słusznego wniosku, że kadra nie rozwija się w spodziewanym tempie pod poprzednim kierownictwem i (jak się okazało) dojrzał już do zmiany, po prostu okradł następcę Brzęczka z tych dwóch minionych miesięcy. I w ten sposób ograniczył jego – i naszej drużyny narodowej – szanse. W dwóch imprezach! Prezes zachował się zatem irracjonalnie, naprawdę na przekór logice.

Boniek jako selekcjoner uciekał z reprezentacji w fatalnym stylu; zakomunikował o decyzji przez telefon, potem przysłał faks, nigdy nie poinformował o rzeczywistych powodach rezygnacji. I teraz powielił ten totalny brak stylu i smaku wyrzucając Brzęczka. We wczorajszym lakonicznym komunikacie na stronie PZPN nie pojawiło się nawet pół słowa wyjaśnienia z jakiego powodu – po realizacji wszystkich sportowych celów, które przed nim postawiono – selekcjoner przestał pełnić obowiązki. Prezes związku zaskoczył podjętą jednoosobowo decyzją nie tylko ustępującego trenera, ale także innych pracowników związku – w tym również wiceprezesów, którzy zamierzają wystartować w najbliższych wyborach na szefa federacji. Piłkarzy również. Mimo że tak naprawdę już w październiku powinien przekazać stery nadal rządzi zatem federacją nie tylko w sposób autorytarny, ale też i zrozumiały wyłącznie dla niego. Ciekawe, ile będzie kosztować odprawa Brzęczka? I na jak długi okres Boniek podpisze umowę z nowym selekcjonerem? I czy w ten sposób zechce podrzucić kukułcze jajo swemu następcy?

Patrząc na ostatnie projekty Bońka-prezesa – choćby zamiar zmiany nazw lig, który zniechęciłby czy wręcz odstraszył sponsorów – nie miałem złudzeń, że przedłużenie o rok jego kadencji to wyłącznie strata czasu dla polskiego futbolu. Nie sądziłem jednak, że na koniec zacznie miotać się od ściany (przedłużenie kontraktu z zatrudnionym przez siebie trenerem) do ściany (jego zwolnienie) i działać na wariackich papierach. A w innych kategoriach nie jestem w stanie odbierać dymisji wręczonej Brzęczkowi 18 stycznia. Cóż, kibicom reprezentacji Polski nie pozostaje już nic innego niż pocieszać się, że w tym szaleństwie jest jaka metoda…

Adam Godlewski - felieton

ADAM GODLEWSKI

Adam Godlewski – dziennikarz sportowy, felietonista, specjalista od piłki nożnej. Związany jest ze sportem od ponad ćwierć wieku. Obecnie redaktor naczelny Sportowy24, Polska Press. Na naszych łamach pisze felietony sportowe z serii “Krótka piłka”.

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close