Bośnia i Hercegowina – Polska: Kursy bukmacherskie na LN

BIHKurs 2.76
BIHSzanse na wygraną: 36%
Postaw w Fortunie VS
PolskaSzanse na wygraną: 34%
PolskaKurs 2.95
Postaw w STS

7 września 2020 reprezentacje Bośni i Hercegowiny oraz Polski zmierzą się w drugiej serii Ligi Narodów, w edycji 2020. Rywalizację zaplanowano w Zenicy, a sędzią głównym będzie Turek Cuneyt Cakir. Drużyny prowadzone przez Dusana Bajevicia i Jerzego Brzęczka wybiegną na murawę stadionu Bilino Polje w różnych nastrojach. Bośniacy w piątkowym wyjazdowym spotkaniu z Włochami strzelili gola, zdobyli punkt i zebrali dobre recenzje po występie we Florencji. Biało-czerwoni w Amsterdamie w starciu z Holandią byli jedynie tłem dla gospodarzy. Koncentrowali się wyłącznie na przeszkadzaniu, byli w stanie oddać zaledwie dwa strzały (jeden celny). W efekcie – zamykają tabelę grupy 1. w Dywizji A tegorocznej Ligi Narodów. Co jednak ciekawe, nasz selekcjoner stwierdził, że jest… zadowolony z tego, co jego Orły zademonstrowały na arenie imienia Johanna Cruyffa. Czego zatem możemy się spodziewać po polskim zespole w poniedziałkowy wieczór, gdy naprzeciw staną Zmajevi (czyli Smoki) Bajevicia?

BOŚNIA I HERCEGOWINA – POLSKA – KURSY BUKMACHERSKIE

W poniższym artykule znajdziesz zestawienia kursów u legalnych bukmacherów na najważniejsze rynki.

1X2

Najpopularniejszy zakład to oczywiście 1X2, czyli na to, która drużyna wygra. Poszerzyliśmy go jeszcze o 1X i X2 (pierwsza druzyna wygra lub remis i remis lub druga drużyna wygra).

Bośnia i Hercegowina (1)Remis (X)Polska (2)1XX2
2.763.302.951.531.52
FortunaSuperbetSTS/TOTALbetSuperbetFortuna
Kursy z dnia 07.09.2020, godz. 18:30

LICZBA BRAMEK OVER/UNDER

Kolejny rynek, którego nie może zabraknąć przy typowaniu meczów jest zakład na liczbę bramek, a dokładniej powyżej/poniżej.

Poniżej 0,5Poniżej 1,5Poniżej 2,5Poniżej 3,5Poniżej 4,5
9.803.251.751.301.09
BetclicSTSSTS/forBETSTSFortuna/STS/forBET/TOTALbet/Betclic
Kursy z dnia 7.09.2020, godz. 18:30
Powyżej 0,5Powyżej 1,5Powyżej 2,5Powyżej 3,5Powyżej 4,5
1.071.362.113.808.0
Fortuna/STS/forBET/BetclicFortuna/TOTALbetFortunaFortunaTOTALbet
Kursy z dnia 7.09.2020, godz. 18:30

OBIE DRUŻYNY STRZELĄ

Czy obie drużyny strzelą gola podczas sobotniego spotkania? Sprawdźmy zakład BTTS na mecz Bośnia i Hercegowina – Polska.

TAKNIE
1.951.85
STSSTS/LVBET/Betclic
Kursy z dnia 7.09.2020, godz. 18:30

Najlepszy kurs na to, że obie drużyny strzelą bramkę oraz na to, że jedna z nich nie znajdzie drogi do siatki rywala wystawił STS. Zdaniem analityków tego bukmachera większe prawdopodobieństwo powodzenia występuje w przypadku zakładu BBTS – nie.

DOKŁADNY WYNIK

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze kursom na dokładny wynik w siedmiu najbardziej popularnych kombinacjach.

1:02:02:11:11:20:20:1
8.3213.4011.207.4010.3014.08.20
SuperbetSuperbetSuperbetLVBETSuperbetLVBETBetclic
Kursy z dnia 7.09.2020, godz. 18:30

BOŚNIA I HERCEGOWINA – POLSKA – ANALIZA SPOTKANIA

Pierwsza seria meczów drużyn narodowych rozegrana po 10-miesięcznej przymusowej przerwie pokazała dobitnie, że lockdown spowodowany przez koronawirusa znacznie mocniej dał się we znaki selekcjonerom niż trenerom drużyn klubowych. Poziom spotkań – nie tylko w „polskiej” grupie – był co najwyżej przeciętny. Piłkarze na tym etapie sezonu nie osiągnęli jeszcze prędkości startowej, wciąż budują formę fizyczną. A to przekłada się na jakość gry. W piątkowy wieczór w Amsterdamie i Florencji obyło się bez fajerwerków. Zawodziła precyzja, gra była rwana, i tylko momentami wyżej notowani gospodarze obu spotkań łapali rytm oczekiwany na tym poziomie. Po dość bolesnym przetarciu druga seria powinna być jednak gatunkowo lepsza; powinny bowiem zacząć wracać wypracowane wcześniej automatyzmy. Istotne pytanie przez konfrontacją w Zenicy brzmi: kto poprowadzi grę? W piątek piłka „parzyła” bowiem zarówno Polaków, jak i Bośniaków. Biało-czerwoni wykręcili posiadanie piłki na poziomie 35%, Zmajevi – raptem o dwa procent wyższe. Dlatego kibice nie powinni nastawiać się na wielki spektakl.

W rankingu FIFA reprezentacja Polski jest notowana aż o 30 pozycji wyżej od gospodarzy (19. lokata wobec 49.), ale po zaistniałych w piątek okolicznościach trudno w biało-czerwonych upatrywać faworyta. Nawet jeśli to nasz zespół jest teraz głodny punktów i powinien za wszelką cenę starać się ograć najniżej notowanego wśród grupowych rywali przeciwnika. O ile drużyna Bajevicia także oddała piłkę (Włochom), to Smoki wiedziały co zrobić z futbolówką po przechwycie. W sumie Edin Dżeko i spółka oddali na Stadio Artemio Franchi 12 strzałów, w tym 4 celne. Zważywszy na fakt, że Włosi i Holendrzy to sąsiedzi w światowym rankingu (odpowiednio 13. i 14. miejsce) należy zakładać, że skalę trudności Polacy i Bośniacy mieli na inaugurację podobną. Nie tylko zatem końcowy rezultat, ale też i statystyki dobitnie pokazują, że gospodarze poniedziałkowego starcia mieli znacznie lepszy pomysł na grę z Italią niż biało-czerwoni na rywalizację z Holandią. I byli znacznie bardziej kreatywni.

Historyczny bilans rywalizacji między BiH i Polską można przytoczyć w zasadzie tylko jako ciekawostkę; nie ma bowiem sensu się nim sugerować. Dotąd rozegrane zostały tylko trzy spotkania między tymi zespołami, wszystkie miały towarzyski charakter, wszystkie odbyły się w grudniu (i na neutralnym terenie). Czyli poza tak zwanymi terminami FIFA. Zatem w ligowych, wiec siłą rzeczy rezerwowych, składach. Na dodatek po raz ostatni do takiej późnojesiennej konfrontacji doszło w roku 2011, więc od tamtej pory zmieniła się pełna generacja zawodników pretendujących do kadr narodowych. Co nie zmienia faktu, że bilans jest korzystny dla biało-czerwonych. Dwukrotnie wygraliśmy, raz zremisowaliśmy, w bramkach przed starciem w Zenicy jest 4:2. Gole dla naszego zespołu strzelali Paweł Brożek (2), Michał Goliński oraz Waldemar Sobota, który przed obecnym sezonem wrócił na przedemerytalne występy do Śląska Wrocław. Wszystkie wspomniane mecze zostały rozegrane na tureckiej Rivierze, w miejscowości Kundu. W plażowej scenerii i tempie.

Bardziej interesująca jest analiza współczesnych dokonań obu reprezentacji. W Lidze Narodów lepsze statystyki – zdecydowanie! – ma Bośnia i Hercegowina. Tyle że zespół z Bałkanów w poprzedniej edycji występował w Dywizji B. Na tyle jednak skutecznie, że wywalczył awans do elity. Ze świetnym bilansem, bo rywalizując z Austrią i Irlandią Północną Zmajevi odnieśli 3 zwycięstwa i raz zremisowali. Zatem, doliczając do tego piątkowy podział punktów we Florencji – nigdy dotąd nie przegrali w LN (przy bilansie bramkowym: 6:3). Z kolei biało-czerwoni jeszcze w UEFA Nations League nie wygrali. Obok dwóch remisów, zanotowali trzy porażki (przy bilansie bramkowym 3:7; oczywiście w dwóch edycjach). Z kolei w eliminacjach Euro 2020 Polska wygrała grupę, doznając tylko jednej porażki i raz remisując. Natomiast drużyna BiH zajęła dopiero 4. lokatę w swojej, doznając aż 5 porażek. Wywalczenie zaledwie 13 punktów (biało-czerwoni ugrali – również w 10 meczach – 25 „oczek”) było bezpośrednim powodem odwołania poprzedniego selekcjonera, Roberta Prosineckiego.

Warto jednak zauważyć, że przy nawet tak mizernym dorobku punktowym, Bośniacy w kwalifikacjach Euro 2020 byli skuteczniejsi od polskiego zespołu. Zdobyli 20 goli (czyli średnio 2 na spotkanie, podczas gdy biało-czerwoni 1,8). Aż 15 spośród tych trafień ma na koncie kwintet w składzie Amer GojakEdin DżekoArmin HodżićEdin Visca i Miralem Pjanić. A tylko tego ostatniego (zmagającego się z koronawiruem) zabrakło w piątek we Florencji w meczu z Włochami. I nie sposób nie zauważyć, że Dżeko ma patent na trafienia w Lidze Narodów. Z sześciu bośniackich goli w dwu edycjach LN zapisał bowiem na swoje konto aż 4! W tym 3 przed własną publicznością. Co nie pozostawia wątpliwości, kogo polscy obrońcy w poniedziałek powinni pilnować w pierwszej kolejności. Zresztą 56 goli w 102 spotkaniach daje Edinowi porównywalną średnią w reprezentacji do Roberta Lewandowskiego. A dziś trudno o lepszą wizytówkę dla napastnika niż zestawienie z asem Bayernu Monachium.

Jest jednak również druga strona medalu. Znacznie mniej korzystna dla Bośniaków, którzy w kwalifikacjach Euro tracili niewiele mniej goli niż zdobywali. W sumie – aż 17. Grali typowy dla bałkańskich zespołów „radosny” futbol, w którym klasa i indywidualne umiejętności świetnie wyszkolonych ofensywnych piłkarzy – a nawet dorobek strzelecki – nie przekładają się na wynik. Bo są niweczone przez niefrasobliwą postawę w grze obronnej. Na tym tle topornie grający polski zespół wyróżnia się zdecydowanie na korzyść. O ile Zmajevi tracili w wyścigu po finały mistrzostw Europy średnio 1,7 gola na mecz, to biało-czerwoni zaledwie 0,5 gola. I właśnie atutem, jakim stanowiła defensywa wygrali grupę. Zresztą przez godzinę także w Amsterdamie drużyna Brzęczka skutecznie przeszkadzała Holendrom. I w ogóle pozwoliła pomarańczowym na oddanie tylko 4 celnych strzałów na bramkę Wojciecha Szczęsnego. Nie łudźmy się, że w Zenicy selekcjoner inaczej rozłoży priorytety. Naszym głównym walorem, o ile nie jedynym, na obecnym etapie tworzenia drużyny pozostaje obrona.

BOŚNIA I HERCEGOWINA – ANALIZA ZESPOŁU

Bośnia i Hercegowina

Bajević jest utytułowanym trenerem, w greckiej ekstraklasie wywalczył dwucyfrową liczbę trofeów. Nie wolno jednak zapominać, że to rówieśnik Orłów Górskiego, dżentelmen już po 70-tce, który szczyt trenerskiej kariery miał dwie dekady temu. A teraz – zatrudniony w grudniu 2019 – miał być selekcjonerem zadaniowym. To znaczy poprowadzić reprezentację Bośni i Hercegowiny w wiosennym barażu o Euro 2020 i – ewentualnie, w przypadku wygranej – w finałach ME. Koronawirus storpedował te plany, ale spowodował też, że kontrakt Bajevicia z federacją został przedłużony. I wydaje się, że szef Futbalskiego Savezu wiedział, co robi. Bo przegrupowana reprezentacja BiH w piątkowy wieczór we Florencji zaprezentowała się znacznie dojrzalej niż przez cały 2019 rok. Nie zatraciła walorów ofensywnych – oprócz gola Dżeko, bliski wpisania się na listę strzelców był Hodzić, który trafił w słupek – ale nie grała już tak „radośnie” w destrukcji. Była znacznie lepiej zorganizowana, skuteczniej broniła. Zresztą aby doprowadzić do wyrównania Stefano Sensi potrzebował także nieco fartu.
W bośniackiej kadrze nie brakuje „polskich” akcentów. Tyle że bramkarz Jasmin Burić i napastnik Elvir Koljić nie są wiodącymi graczami. Pierwszy przez lata był filarem Lecha Poznań (teraz Hapoel Hajfa), drugi w zasadzie tylko przemknął przez Kolejorza (obecnie CS Craiova). A dziś obaj dbają przede wszystkim o to, aby w kadrze BiH była konkurencja. Do wyjściowego składu, w którym brylują zawodnicy występujący (leczący się Pjanić trafił latem do Barcelony) w Arsenalu (Sead Kolasinac), czy Romie (Dżeko), a nie mieszczą się w nim ci z AC Milan (Asmir Begović), czy Evertonu (Muhamed Besić) – mają bowiem bardzo daleko. Co stanowi dowód siły zespołu, którym kieruje, a w zasadzie zaczął – Bajević. Swoją drogą to były bramkostrzelny napastnik, który dla Velezu Mostar w ekstraklasie jugosłowiańskiej strzelił blisko 150 goli. I 29 dla reprezentacji tego nieistniejącego już kraju. Z biegiem czasu piłkarska przeszłość powinna przełożyć się na coraz bardziej ofensywny styl drużyny BiH.

POLSKA – ANALIZA ZESPOŁU

Polska

Jerzemu Brzęczkowi także lockdown i przesunięcie finałów Euro 2020 na rok następny przyszły – jak się wydawało – w sukurs. Pierwotnie kontrakt selekcjonera reprezentacji Polski miał przecież obowiązywać tylko do lipca bieżącego roku. A jego ewentualne przedłużenie uzależnione było od wyniku osiągniętego w mistrzostwach Europy. Zbigniew Boniek nie miał wątpliwości, że trener zasługuje na nową umowę, ważną również na eliminacje katarskiego mundialu. Kibice zastanawiają się jednak, czy prezes PZPN nie popełnił błędu. Po piątkowym meczu z Holandią jeszcze bardziej niż wcześniej. Dlatego, że Brzęczek – mimo porażki, przeprowadzenia dwóch akcji i oddania jednego celnego strzału – nie ukrywał zadowolenia z postawy podopiecznych. Wyszło więc na to, że do Amsterdamu nie poleciał po punkt, albo chociaż po naukę. Tylko aby przetrwać. I ewentualnie jakimś cudem urwać punkt gospodarzom. Nawet nie z typową w ostatnim czasie taktyką na dwa uda – uda się albo nie – a jedynie z nastawieniem przeszkadzania pomarańczowym. Bez jakiegokolwiek pomysłu na kreowanie ataków.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się oczywiście, że reprezentacja Polski podejmie wymianę ciosów z Holendrami. Nasza kultura gry jest od lat o wiele niższa. Nawet w czasach świetności – czyli w epoce wspomnianego Bońka, gdy biało-czerwoni zajmowali III miejsce na świecie – drużyna narodowa bazowała na kontratakach. Tyle że wyprowadzała je w sposób perfekcyjny, po przechwycie każdy zawodnik wiedział, co trzeba robić. A przede wszystkim, że w szybkim wypadzie powinno brać udział więcej niż trzech zawodników. Brzęczek dotąd nie wypracował w reprezentacji równie skutecznych schematów, a w Amsterdamie nawet nie pokusił się o przetestowanie jakiegoś nowego wariantu. Czyli zmarnował czas. Piotr Zieliński ponownie miał jedynie przebłyski. Natomiast wystawiony na szpicy Krzysztof Piątek – oprócz jedynego strzału – brylował we wślizgach i faulach. O co trudnić napastnika Herthy. Właśnie bowiem takie dostał zadania. A przecież nie jest winą Piątka, że tylko raz partnerzy dostarczyli mu piłkę w akcji ofensywnej…

  • Bośnia w meczu z Włochami: Ibrahim Sehić – Branimir Cipetić, Toni Sunjić, Sinisa Sanicanin, Sead Kolasinac (84. Eldar Civić) – Gojko Cimirot, Amir Hadziahmetović, Amer Gojak – Edin Visca (86. Deni Milosević), Edin Dżeko, Armin Hodzić (77. Muhamed Besić)

BOŚNIA I HERCEGOWINA – POLSKA – NASZE TYPY

Z Bośnią – która najprawdopodobniej zagra w ustawieniu 1- 4- 3- 3, czyli podobnym, w jakim zdominowała biało-czerwonych Holandia – zagramy bez Lewandowskiego. Dotąd (od czerwca 2015 roku) drużyna, która jest uzależniona od swego kapitana, 10-krotnie wystąpiła bez Roberta. Bilans? 2 zwycięstwa – 6 remisów – 2 porażki. Przy czym warto pamiętać, że tylko dwie z tych potyczek były o punkty: zremisowana z (rezerwową) Portugalią, i piątkowa przegrana z Holandią. Dobrze więc, że w naszym zespole wystąpi Kamil Glik, ponieważ z nim w składzie – w ostatnim czasie – (prawie) nie tracimy bramek. Wszystko wskazuje bowiem na to, że nasi zawodnicy nadal będą wprawiać się w sabotowaniu gry przeciwnika. A zachęceni korzystnym rezultatem z Włochami gospodarze powinni być stroną jeśli nie dominującą, to przynajmniej prowadzącą grę w poniedziałkowym starciu. Niewiadomą pozostaje właściwie tylko to, czy w roli głównej wystąpi wspomniany Glik, wspierany przez Jana Bednarka, czy raczej Dżeko, któremu asystować będą Hodżić i Gojak?

Choć po prawdzie, kluczowa dla losów rywalizacji w meczu Bośnia i Hercegowina – Polska będzie kwestia, czy Brzęczek wróci na ziemię przed pierwszym gwizdkiem w Zenicy. Jeśli nasz selekcjoner zdołałby krytycznie spojrzeć na występ w Amsterdamie, mecz – biorąc pod uwagę aktualny potencjał i składy  zespołów – powinien być wyrównany. Bez wielkich fajerwerków i gradu goli, choć byłbym szczerze zdziwiony, gdyby bramki nie padły dla obu zespołów. Zaś wynik – nie zakręcił się wokół remisu. Pod warunkiem jednak, że nasz selekcjoner da więcej niż w Amsterdamie minut bardziej wszechstronnemu od Piątka Arkadiuszowi Milikowi. A także skuteczniejszemu w ataku (choć słabszemu w destrukcji) od Kamila Jóźwiaka – i bardziej doświadczonemu – Kamilowi Grosickiemu. Przede wszystkim zaś dysponującemu młotkiem w nodze Jakubowi Moderowi, który w Amsterdamie zaliczył bezbarwny debiut.

  • Polska w meczu z Holandią: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński – Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich – Sebastian Szymański, Kamil Jóźwiak (71. Kamil Grosicki), Piotr Zieliński (77. Jakub Moder) – Krzysztof Piątek (63. Arkadiusz Milik).

Przeglądając tę stronę akceptujesz politykę cookies oraz regulamin strony więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close